10 pytań do absolwenta KSL :: Eryk Woelke (mechanik lotniczy)

Zapraszam do lektury drugiego z serii trzech wywiadów z absolwentami naszego Koła, którzy wybrali drogę kariery zawodowej w lotnictwie. Dziś przed Państwem Eryk Woelke z Sierakowic – mechanik lotniczy pracujący w Porcie Lotniczym Gdańsk im. Lecha Wałęsy.

Skąd Ci się wzięły samoloty i ogólnie zainteresowanie lotnictwem?

Lotnictwem zainteresowałem się dopiero w gimnazjum. Od kiedy pamiętam interesowała mnie mechanika, czy to samochody, samoloty czy sprzęt wojskowy. Jednakże dopiero uczestnictwo w KSL tak naprawdę zaraziło mnie pasją i chęcią związania przyszłości z lotnictwem. Pamiętam jak po zajęciach wracałem do domu i ćwiczyłem lądowanie samolotami w symulatorze, w których przyznaję się, nie byłem najlepszy. 😉

Czemu akurat samoloty, a nie np. samochody?

Dlaczego samoloty? Według mnie awiacja zawsze wydawała się ciekawszym kierunkiem od wszystkich innych technicznych, trochę owiana tajemnicą, dlaczego taki zbiór żelastwa jest w stanie unieść się ponad ziemię i jednocześnie transportować np. Ludzi. Początkowo sam nie wiedziałem jak potoczy się moja przyszłość, jednak gdy dowiedziałem się o technikum lotniczym w Warszawie i możliwości związania przyszłości z tym kierunkiem to nie chciałem już nic innego. Tutaj należy się też ukłon w stronę Kamila Mielewczyka, który był swego rodzaju prekursorem, przetarł szlaki i pokazał, że wszystko jest w zasięgu ręki.

Jak się potoczyła Twoja ścieżka edukacyjna po gimnazjum?

Po gimnazjum rekrutowałem na dwa kierunki do technikum lotniczego w Warszawie. Pierwszym był technik awionik, a drugim technik mechanik lotniczy. Przyjęto mnie na profil awionika, który w dużym uproszczeniu jest „elektrykiem” samolotowym. Technikum dało mi możliwość wejścia w świat dużego lotnictwa, natomiast praktyki zawodowe, które odbywały się w trzeciej klasie pokazały prawdziwe oblicze mechaniki i obsługi liniowej samolotu. Od tamtego momentu wiedziałem co chcę robić w życiu. Po technikum  zakończyłem edukację szkolną, jednakże praca w tym zawodzie wiąże się z ciągłym dokształcaniem się (liczne kursy, często zagraniczne czy egzaminy pozwalające mi wykonywać większy zakres prac samodzielnie) Tak naprawdę ta nauka nigdy się nie skończyła.

Nie ciągnęło Cię bardziej w powietrze? Wybrałeś lotnictwo – ale od tej trzeciej strony (po pilotażu czy kontroli ruchu) – obsługi naziemnej. Czemu?

Oczywiście że zawsze ciągnęło mnie w niebo jednak cytując stary „mechanikowy” kawał zostałem na ziemi „bo piloci także potrzebują swoich bohaterów.” Podczas praktyk wakacyjnych  w technikum bardzo polubiłem tego rodzaju pracę i przyznaję, że przysparza mi dużo radości i satysfakcji. Owszem miło czasami polatać sobie w symulatorze, jednakże nie wiem czy byłbym w stanie udźwignąć stres zawodowego latania.

Czy cokolwiek z zajęć KSL w czymś Ci się przydało w późniejszym czasie?

Wydaje mi się, że prawie wszystko czego uczyliśmy się na zajęciach KSL w mniejszym lub większym stopniu przydało lub przydaje mi się do dzisiaj. Dwa przykłady które mógłbym wyróżnić to:  nauka czytania przyrządów pokładowych oraz frazeologia lotnicza.

Jak dzisiaj wygląda Twoja praca? Gdzie pracujesz? Opisałbyś „Jeden dzień z życia mechanika lotniczego”?

Od ponad czterech lat pracuje na lotnisku w Gdańsku jako mechanik lotniczy. Początkowo pracowałem przy samolotach Airbus A320 oraz Bombardier Dash q400, natomiast teraz tylko na Boeingu 737NG. Moja praca odbywa się głównie w ciągu nocy. Jest to tzw. obsługa liniowa. Obsługa liniowa polega na codziennych przeglądach samolotów oraz wymianie niesprawnych komponentów takich jak koła, hamulce, elementy wnętrza, a także komputery pokładowe lub silniki. Jest też obsługa bazowa lub hangarowa, w której samolot jest poddawany większym przeglądom. Takie przeglądy są wykonywane co 2-3. Ten rodzaj obsługi prowadzony jest głównie w ciągu dnia.

Jaie masz plany zawodowe? Coś zamierzasz zmieniać, rozwijać?

Na pewno planuje pozostać w swoim zawodzie. Moim planem na najbliższą przyszłość jest wyrobienie licencji mechanika lotniczego, co wiąże się z większą odpowiedzialnością. Docelowo chciałbym pracować przy samolotach szeroko-kadłubowych takich jak: Airbus a350xwb lub boeing 787 Dreamliner.

Czy pandemia wpłynęła w jakiś sposób na Twoją pracę? Jest jej więcej, mniej czy zmienił się jej rodzaj lub ilość?

Pandemia bardzo drastycznie wpłynęła na całe lotnictwo. Odbiło się to także na moim zawodzie. Co prawda, pomimo uziemienia większości samolotów nadal potrzebni są mechanicy, którzy będą ich doglądać. Pracy jest znacznie mniej i troszkę zmienił się jej rodzaj- na ten moment z uwagi na znikomą ilość lotów prowadzimy obsługę liniową w ciągu dnia. Jako pracownicy boimy się utraty pracy, lecz mamy nadzieję, że wszystko wkrótce zacznie wracać do normy.

Jakie miałeś najciekawsze doświadczenie zawodowe?

Najciekawszym doświadczeniem na pewno będzie praca przy samolotach Airbus A320 w Indiach. Jest to coś naprawdę niezwykłego zobaczyć miejsce tak inne od tego co znamy i móc połączyć to z pracą, którą się lubi.

Nie samymi samolotami człowiek żyje. Jakie masz pasje?

Poza lotnictwem głównie interesuje się motoryzacją, która towarzyszy mi od dziecka. Bardzo lubię też majsterkować w domu. Także można śmiało powiedzieć, że interesuje się głównie kręceniem śrubek. 🙂