10 pytań do absolwenta KSL :: Kamil Mielewczyk (pilot Wizzair)

10 pytań do absolwenta Koła Symulacji Lotniczych.  I jedno bonusowe 🙂 

Od zawsze interesowałeś się samolotami czy to przyszło w jakimś określonym momencie?

Odkąd pamiętam zawsze fascynowały mnie samoloty, lecz jako 13-latek nie wiedziałem jak się za to wszystko zabrać.

Jeszcze w gimnazjum, na jednej z lekcji historii dowiedzieliśmy się od nauczyciela, Pana Adriana Klawikowskiego o tym, iż rozpoczyna on działalność Koła Symulacji Lotniczych. (byl  to rok 2007 – dop. red.)
Bez zastanowienia i z wielkim entuzjazmem udałem się na pierwsze spotkanie organizacyjne. No i tak to się wszystko zaczęło.


Fot: Alpy widziane z pokładu Airbusa A320

Bez działalności Koła Symulacji Lotniczych na pewno nie zrealizowałbym swojego marzenia o lataniu samolotami pasażerskimi, za co chciałbym już na wstępie serdecznie podziękować!

Fot. Gimnazjum w Sierakowicach widziane z pokładu Cessny C152

Czemu akurat samoloty, a nie np. roboty czy samochody?

Parafrazując klasyka:

„Wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno bardzo, ale to bardzo ważne pytanie: Co lubię w życiu robić? A potem zacznij to robić.”

Odkąd zacząłem zagłębiać się w temat lotnictwa, zaczęło mi to sprawiać ogromną radość i satysfakcję, więc z przyjemnością dowiadywałem się coraz więcej w tym temacie. W związku z tym postanowiłem, iż chciałbym związać z tym swoją przyszłość zawodową.

Myślę, że każdy pasjonat jakiejkolwiek dziedziny tego doświadcza, zarówno entuzjaści robotyki, jak i motoryzacji, jednak w moim przypadku jest to lotnictwo.

Jak się potoczyła Twoja ścieżka edukacyjna po gimnazjum?

W 3 klasie gimnazjum zacząłem rozglądać się za szkołami ponadgimnazjalnymi. Wtedy już zdecydowałem, że ma być to szkoła lotnicza. Po przeszukaniu wyszukiwarki internetowej okazało się, że jest sporo szkół, które mógłbym wybrać.

Wybór padł na Technikum nr 9 Lotnicze w Warszawie o profilu technik awionik. Nie jest to jedyne technikum o takim profilu w Polsce, jednak mnie zainteresowała możliwość praktyk na Lotnisku Chopina w Warszawie.

Po ukończeniu technikum zdecydowałem się na studia w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Chełmie. Oferuje ona szkolenie dla pilotów samolotowych, śmigłowcowych oraz mechaników lotniczych.
Na ten czas podobne oferty posiadały uczelnie w Rzeszowie oraz w Dęblinie. Na dzień dzisiejszy, z tego co mi wiadomo, szkolenie pilotażu samolotowego oferują również uczelnie z Poznania i Katowic.

Fot. W kolejce do tankowania na Lotnisku Akademickim PWSZ w Chełmie

Najpierw obłaskawiłeś szybowce, potem Cessna. Co było dalej?

Pierwszym krokiem było ukończenie podstawowego szkolenia szybowcowego w Lisich Kątach. Loty odbywaliśmy na szybowcach SZD-9 Bocian i SZD-50 Puchacz.
Kilka lat później uzyskałem licencję pilota turystycznego, a następnie już podczas studiów zdobyłem niezbędne uprawnienia, aby ostatecznie otrzymać licencję pilota zawodowego.

Fot. Cessna C172S certyfikowana do lotów IFR

Statki powietrzne, na których odbywaliśmy szkolenia były następujące:
Cessna 152, PS-28 Cruiser, Cessna 172S, Cessna 172RG (z chowanym podwoziem) oraz Piper Seneca (samolot z dwoma silnikami tłokowymi)
Fot: Lot Cessną 172S podczas lotu według wskazań przyrządów (IR)

Fot. Po ukończeniu szkolenia na samolocie wielosilnikowym Piper Seneca z kolegami ze studiów lotniczych: (od lewej ja, Maksymilian Sapryk, Mateusz Sowa)

Dodatkowo odbywaliśmy loty na różnego typu symulatorach.

Fot. Symulator lotów w PWSZ w Chełmie (źródło: pwszchelm.edu.pl )

Na samym końcu tej listy przyszła pora na wymarzonego Airbusa A320 i A321.
Fot. Otwarcie połączenia Kutaisi – Poznań (fot. Witold Łożyński)

Czy cokolwiek z zajęć KSL w czymś Ci się przydało w późniejszym czasie?

Oczywiście! Przede wszystkim muszę tutaj wspomnieć o nauce frazeologii lotniczej, co zdecydowanie pomogło mi w obyciu się z komunikacją radiową w przestrzeni kontrolowanej.
Nie można również zapomnieć o nauce nawigacji opartej na radiolatarnie VOR, czytaniu map lotniczych, wykonywaniu procedur podejścia do lądowania opartych na tychże mapach, a także dekodowania depeszy METAR i TAF.

Długo mógłbym tak wymieniać. Przykłady, które podałem pokazują, iż wszystko czego nauczyłem się podczas zajęć KSL, później mogłem wykorzystać podczas szkolenia lotniczego, a teraz wykorzystuję w codziennej pracy.

Dziś pracujesz u jednego z największych przewoźników w Europie. Ciężko było się przebić?
Rekrutacja do linii lotniczej jest wymagającym procesem. Po zaproszeniu na rekrutację trzeba dać z siebie wszystko, gdyż odbywają się m.in. wszelkiego rodzaju testy i rozmowy weryfikujące wiedzę teoretyczną, jak i sprawdzenie umiejętności praktycznych na symulatorze.

Fot. W kokpicie symulatora Airbusa A320

Jak ze wszystkim w życiu, trzeba mieć również odrobinę szczęścia. Tutaj mam na myśli np. aktualną sytuację na rynku pracy, gdyż w momencie „hossy” lotniczej zapotrzebowanie na pilotów jest duże, co przekłada się na większą ilość rekrutacji i zatrudnionych pilotów. W sytuacji, gdy mamy do czynienia z „bessą” nawet bardzo doświadczeni piloci z tysiącami godzin na koncie mogą mieć problem ze znalezieniem pracy. Taki cykl powtarza się co kilka lat i wpływa na niego ogólna sytuacja na świecie, więc ciężko cokolwiek przewidzieć.

Linia lotnicza Wizzair, w której pracujesz, ma we flocie wyłącznie Airbusy. Jak to jest pilotować samolot odrzutowy o masie startowej ponad 70 ton?
Fot. Najnowszy model A320 w wersji NEO z charakterystycznym silnikiem Pratt & Whitney

Wykonując podejście do lądowania Cessną 152 nasza prędkość względem ziemi zmienia się z prędkości przelotowej, która wynosi około 90 węzłów, do 60 węzłów w końcowej fazie podejścia. Lecąc natomiast Airbusem A320 prędkość zmienia się z ok. 450 węzłów prędkości przelotowej względem ziemi do ok. 130 – 140 węzłów w końcowej fazie podejścia. To pokazuje, iż wszystko dzieje się zdecydowanie dynamiczniej. Trzeba np. na bieżąco kalkulować swoje położenie względem ścieżki zniżania, biorąc pod uwagę wiele czynników jak np. warunki atmosferyczne, masa samolotu, czy możliwość skrócenia dystansu przez kontrolera.

W kokpicie działamy w załodze wieloosobowej, więc obowiązki są równomiernie rozłożone pomiędzy pilota monitorującego i pilota lecącego, w przeciwieństwie do Cessny gdzie pilot odbywa lot w załodze jednoosobowej.

Stopień automatyzacji również jest nieporównywalny do statków powietrznych, na których miałem okazję latać wcześniej. Samoloty wykonujące loty w przestrzeni o zredukowanym minimum separacji pionowej (w skrócie RVSM), czyli powyżej poziomu lotu FL290 (wysokość w przybliżeniu 8,9 km nad poziomem morza), mają w obowiązku używanie autopilota, jednak trzeba pamiętać o tym, iż wszystkie starty oraz ponad 90% lądowań jest wykonywanych manualnie, bez użycia autopilota.

W większości samolotów używanych w General Aviation, czyli tzw. samolotach turystycznych, stosuje się połączenia mechaniczne między sterownicą, a powierzchniami sterowymi. Natomiast w samolotach typu Airbus odbywa się to za pomocą Fly-by-wire, czyli w uproszczeniu: zmieniając położenie sidesticka wysyłamy informację do komputera, który później steruje instalacją hydrauliczną i w efekcie zmienia położenie np. lotek, lub steru wysokości.

Mógłbym tak jeszcze wymieniać bardzo długo. Można powiedzieć, iż latanie w General Aviation i pilotowanie samolotów pasażerskich to dwa różne światy, które jednak łączy jedna wielka pasja.

Twoją bazą było najpierw Kutaisi w Gruzji, teraz Bukareszt tak? Dokąd latałeś?

Tak, prawie rok spędziliśmy w Gruzji, natomiast sytuacja związana z pandemią całkowicie zmieniła bieg wydarzeń. Gruzja wciąż nie otworzyła swoich granic, więc aktualnie operuję z Rumunii.

Lista destynacji, do których latamy jest dosyć długa. Korzystając z okazji, iż mam dostęp do elektronicznego zapisu swoich wszystkich lotów, wygenerowałem mapę, na której widać wszystkie kierunki, do których miałem przyjemność polecieć do tej pory:

W niektórych z tych miejsc bywam bardzo często, a część z nich to jednorazowe loty, które miałem okazję wykonać. Sam jestem ciekaw, jak ta mapa będzie wyglądała za 10 lat…

Jak pandemia wpłynęła na sytuację zawodową pilotów?

Pandemia koronawirusa przyczyniła się do wielkiego kryzysu w branży lotniczej. Tysiące pilotów z całego świata utraciło swoją pracę, natomiast piloci, którzy dopiero co ukończyli swoje szkolenie lotnicze i byli gotowi podjąć pracę w liniach lotniczych muszą uzbroić się w chwilę cierpliwości.

Organizacja Eurocontrol opublikowała prognozę, w której rozpatrywane są trzy scenariusze wyjścia z kryzysu.
(Link: https://www.eurocontrol.int/publication/eurocontrol-five-year-forecast-2020-2024)

Według tego raportu, w najlepszym scenariuszu, ilość wykonywanych lotów, wróci do poziomu sprzed pandemii, w roku 2024. Rozpatrując najbardziej pesymistyczny scenariusz nastąpi to dopiero w roku 2029. Te dane pokazują, iż jest to większy kryzys, niż te, które nastąpiły po atakach terrorystycznych na World Trade Center, epidemii SARS, czy globalnym kryzysie finansowym w roku 2008.

Można przypuszczać, iż nie jest to jedyny kryzys jaki czeka nas w lotnictwie, więc trzeba być przygotowanym na każdą sytuację. Jak pokazała pandemia, której teraz doświadczamy, wszystko może wywrócić się do góry nogami z dnia na dzień.

Jakie miałeś najciekawsze doświadczenie lotnicze?

Moje najciekawsze doświadczenie to lądowanie w asyście straży pożarnej z powodów problemów z wypuszczeniem podwozia w Cessnie C172RG.
Mieliśmy problem z zablokowaniem jednej z goleni podwozia głównego. Ostatecznie po wykonaniu szeregu procedur podwozie znalazło się w odpowiednim położeniu i bezpiecznie wylądowaliśmy na lotnisku w Lublinie.

Nie samymi samolotami człowiek żyje. Jakie masz pasje?

Dzięki pomocy moich dobrych kolegów modelarzy,udało mi się poczynić pierwsze kroki w modelarstwie. Muszę przyznać, iż jest to bardzo wciągające zajęcie, w szczególności, gdy ma się wokół ludzi, którzy podzielają to zainteresowanie.

Fot. Model motoszybowca przygotowany do lotów nocnych

Poza lotnictwem interesuję się również produkcją muzyczną i jestem fanem aktywnego spędzania czasu wolnego.

Było mi bardzo miło odpowiedzieć na powyższe pytania.

Chciałbym dodać kilka słów od siebie na zakończenie.

Pragnę wyrazić swoje ogromne podziękowania dla Adriana Klawikowskiego za zaangażowanie w organizację Koła Symulacji Lotniczych i innych przedsięwzięć, które umożliwiły wielu młodym osobom spełnienie swoich marzeń.

Dziękuję Panu Krzysztofowi Andryskowskiemu, Dyrektorowi Szkoły Podstawowej nr 2 w Sierakowicach (w moich czasach – Gimnazjum)  za wspieranie kreatywnych inicjatyw i pozytywne podejście do uczniów. Dziękuję wychowawczyni, Pani Annie Andryskowskiej, Pani pedagog Wiesławie Płotka oraz wszystkim nauczycielom, dzięki którym mogłem wynieść sporą dawkę wiedzy przydatnej w przyszłości.

Wszystkim Uczniom i Czytelnikom chciałbym z całego serca życzyć spełnienia swoich marzeń. Pamiętajcie, że one same się nie spełnią. Trzeba im w tym trochę pomóc, a więc do dzieła! Nie odkładajcie tego na jutro, ale zacznijcie już dziś 🙂

Z lotniczymi pozdrowieniami,

Kamil Mielewczyk

PS od prowadzącego KSL – Dziękuję Kamilu za dobre słowa oraz niezwykły upominek. 😉